czwartek, 30 stycznia 2020

trypophobia warning

my daddy put a gun to my head
said, "if you kiss a boy, i'm gonna shoot you dead"

Hannibal Ryder
18 lat [senior], klasa XI, szkoła publiczna [informatyka, fizyka, niemiecki], akademik [58, dwuosobowy], koło teatralne [dekoracje], wybite zęby [l: siekacz boczny, kieł], krzywy łokieć, problemy z agresją, wieczne pomrukiwanie, zwolnienie z wuefu [siłownia 5h/tyg], nikłe zarobki [wyprowadzanie psów + alimenty]

Bywa, że wątpisz w istnienie wypalającego skórę słońca i naprawdę, naprawdę nie ma w tym nic złego. Nie ma nic złego w tym, ile razy w ciągu dnia oglądasz się za siebie, ile razy zamiera twoje serce, ile razy widzisz w tłumie kogoś, kogo tam wcale nie ma. Nic w tym złego, serio, przysięgam, a doskonale wiesz, że nigdy tego nie robię. Nie ma nic złego w tym, że oddajesz się irracjonalności minionych sponiewierań w obliczu aktualnych dogodności. Bo najważniejsze, że nie utykasz, że budzisz się nieposiniaczony i tylko czasami śpisz z palcami zaciśniętymi na ukrytym pod poduszką scyzoryku. Nie rozdrapujesz skóry do krwi, nie rozgryzasz warg, twoje brwi poruszają się coraz rzadziej, a noga chodzić zaczyna tylko parokrotnie w ciągu doby. I może trudno ci zamknąć oczy, i może nadal jesteś nierozpakowany, bo szykujesz się na kolejną ucieczkę, kolejną eksplozję, bo w tym całym cyklicznym trybie życia pierwszy raz zaoferowano ci coś więcej niż puste obietnice. Może miewasz wątpliwości, żale, może bywa, że boisz się spojrzeć na stan konta, bo zaraz dopada cię poczucie winy, może wzdrygasz się, ilekroć przyłapujesz oczy na spoczywaniu na silnych dłoniach, mocno zarysowanych szczękach, pokrytych włoskami przedramionach. Może tak jest, ale doskonale wiesz, że zaczynasz osiadać, unosić się na powierzchni, wbrew nielogiczności takich następstw. Bezwiednie wędrujesz językiem ku zagojonym już dziąsłom, kiedy się nad czymś zastanawiasz, mimowolnie relaksujesz mięśnie, zasiadając w ławce, niekontrolowanie drga ci kącik ust, gdy składasz białą koszulę, zmechacony sweter z tym chujowym logo. Coraz rzadziej sumujesz miesięczne koszty, coraz częściej odpuszczasz temu zjebowi z łóżka obok, jakby zwyczajowo wpuszczasz do obiegu krwi nieznaczne machanie głową do pobrzmiewającego w głowie rytmu stopniowo głośniejszej muzyki. Przynosisz własne farby do pracowni, marnujesz noce na bezcelowe malowanie niepotrzebnych, bo niezamówionych ozdób dla koła, skoro i tak los zmusza cię do prania rzeczy o nieludzkich godzinach. Odpuszczasz. Odpuszczasz powoli, miarowo, ze spokojem, godnością, godząc się na konieczną, przyszłościową nieodpowiedzialność. Dni przelewają ci się przez palce, ulotnością ściskając gardło, ale nic sobie z tego nie robisz. Nic sobie z tego nie robisz i, posłuchaj mnie, to dobrze. To naprawdę w porządku, stuprocentowo okej. Będziesz mi nie wierzyć, jak podejrzliwy debil, którym się urodziłeś, bo tak już jest. Chcę jednak, żebyś przestał, zatrzymał się i stwierdził, że, kurwa, zasługujesz na coś więcej niż dotychczas, na to, co należało ci się od początku. Na to, co odebrano ci niesłusznie. Nigdy nie jest za późno, Han. Wszystko jest w porządku i w porządku będzie. Zobaczysz, o ile tylko pozwolisz sobie na trochę wrażliwości. Obiecuję. Obiecuję.
męczyłem się z hannibalem sto lat, proszę o litość
piszę się na wszystko, w tym przejęcie roli typa/typiary, który go nareszcie odkryje, chętnie wejdę w szantaż i inne niemoralne propozycje
podobno stałem się lepszym człowiekiem niż kiedyś
opchnę go na wyłączność bardzo tanio
cutegirlcelebrateshteendtimes@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz