Klasa IV (rozszerzenia — historia, fizyka, hiszpański) – 18 lat – 13 sierpnia – prawie dwa metry – perkusista i drugi wokal Crazy Wolves – palacz – arachnofobia – niechciana niespodzianka Nora – emerytowany hokeista - odnowiony motor po ojcu – pieprzony głos rozsądku Scotta McCalla – Willy, Willy, Willy – lody miętowe z kawałkami czekolady – kurwa.
Czasami czuję się, jakbym tonął.
Jestem zmywany przez nieokiełznane fale, które odbijają się na mojej osobowości, szczerbiąc jej brzegi i uwypuklając niedoskonałości. Dochodzi do pełnej gwałtowności burzy. Agresja wylewa się, kropla po kropli, aż dotyka innych z siłą porównywalną do tysiąca huraganów. Sztorm zbiera swe żniwo, nie pozostawiając miejsca na sentymenty. Jestem tylko ja i dzikość przytłaczającej mnie natury. Unoszę się z głową ponad wodą, ale koniec jest bliższy, niż chciałbym przyznać. Wszystko na mnie ciąży, nasiąkając wodą i sprawiając, że coraz trudniej jest się utrzymać, nawet jeśli daję z siebie wszystko. Raz za razem łapię gwałtownie powietrze, jakby miał być to mój ostatni oddech w eterze bezmiaru. Wiem, że ktoś mnie uratuję, bo nie jestem sam, ale ta świadomość nie pomaga. Panika wzrasta razem z wątpliwościami. Są przy mnie. Widzę ich dłonie. Twarze powoli się wyostrzają, gdy po nich sięgam, jednak prędzej czy później ponownie się zanurzam. Za każdym razem coraz głębiej, gwałtowniej. Wystarczy jedno słowo, bym stracił grunt pod nogami. Stoję niepewnie i oddycham płytko. Każdy głębszy oddech staje się moją zgubą, bo w pewnym momencie i tak nabieram wody do płuc. Dławię się nią, nienawidząc siebie, za bycie tak bezsilnym wobec samego siebie w otoczeniu świata, który powziął sobie mnie za cel jakiegoś chorego żartu.
Czasami nie wystarczam jako syn.
Widzę te wszystkie siniaki w lustrze. Sączą się w gromadzie pod moją skórą i przebijają ją swoim charakterystycznym ubarwieniem. Nigdy na twarzy. Nie przez niego. Dotykam obolałych żeber i zastanawiam się, co mogę zrobić, by było lepiej. Zapisuję kolejne zdjęcie, ale wciąż mam nadzieję, że nigdy nie będę go musiał użyć. Złudne nadzieje są najgorsze. Niszczą marzenia, gnieżdżą się w nas i doprowadzają do zniszczenia już potłuczonego serca, które bije, nie wiedząc nawet po co. Nienawidzę go. Chciałbym go zabić, ale myślę o wszystkich. Myślę o tym, czego zostałem nauczony i za każdym razem, gdy zaciskam pięści w jego pobliżu, mam wrażenie, że nie taki powinienem być. To po nim odziedziczyłem tę łatwą do rozpalenia frustrację i kumulujący się gniew, który prędzej czy później przeradzał się w agresję. Nagłą i nie do opanowania. Kiedy po raz kolejny życzę mu śmierci, siadam do perkusji i gram tak długo, aż krwawią mi dłonie. Nie czuję się lepiej. Może trochę, odrobinę. Na tyle, że jestem w stanie przeżyć kolejną noc, odpływając na otwarte wody snu, wieziony przez zbyt głośne do takiej sytuacji dźwięki muzyki. Rano jest lepiej. Zdarza mi się myśleć, że wydarzenia poprzedniego dnia były jedynie nieporozumieniem, ale ojciec ponownie gasi we mnie płomyk dziecięcego optymizmu. Po raz kolejny mówię nieodpowiednie słowa, wykazuję się niepoprawną postawą i cały dzień mija pod przygnębiającą cholerną chmurą, która rzuca na mnie odpychający cień. A może zakrył mnie już dawno temu i nie chce zostawić? Jej również nie wystarczyłem. Zawiodłem, dlatego że nie potrafiłem zrobić więcej.
Czasami przygniata mnie poczucie winy.
Osiemnastego lutego dwa tysiące piętnastego roku skończyło się dla mnie życie. Ona nie powinna umrzeć. Jeszcze nie. Była za młoda, za dobra, zbyt idealna na ten przeklęty świat. A ja powinienem zrobić więcej. Jestem tylko pieprzonym Roanem Watsonem, nie potrafię być kimś lepszym.
probuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie maprobuje zrozumiec jakim cudem mam zmieniony kolor linkow gdy w kodzie nic takiego nie ma
OdpowiedzUsuń