sobota, 6 października 2018

in my heart ugliest of all


czarny
charakter
13 sierpnia 1990
27 lat
193 cm wzrostu
palacz
abusive shit
Roanfucking
Watson

Ciało
Jest tylko tym; skórą i kośćmi. To jedynie jego powłoka, która odzwierciedla w zanadto perfekcyjny sposób abstrakcyjność bytu. Stanowi ona wyidealizowane odbicie nadszczerbionej duszy i zgniłego serca. Organ ten potrafił już jedynie tłoczyć krew, utrzymując przy życiu niechętną egzystencję. Zbyt gwałtowną i burzliwą, by szklane kości i papierowa skóra mogły znieść jego charakter. Siniaki, otarcia i wszelkiego rodzaju rany to dla niego norma. Pięść sama działa i nie pyta go o zdanie. Przejawy agresji osiągnęły poziom autodestrukcyjny, który nie podoba się menadżerowi, jednak producenci są zachwyceni. Żerują na nim. Na jego słabościach i sile prawego sierpowego, przez którego wpakował się w niejedne tarapaty, a show potrzebuje również takich awanturników. Wyglądają dobrze w telewizji. Odlegli, niemalże nieuchwytni, a więc pożądani. To uczucie i zarazem przywiązanie potęguje jego piękno. Wysoki, mroczny i szalenie przystojny. Potrafi przykryć sobą świat, nie musząc się wysilać, wystarczy, że się uśmiechnie. Stanie nad tobą, prężąc mięśnie niczym pantera gotowa do ataku, a ty bezsprzecznie staniesz się jego ofiarą. Przepadniesz dla roztrzepanych kruczych kosmyków, które sprawiają, że wygląda na młodszego, gdy opadają mu na oczy. Wielkie, z pozoru niewinne, ale posiadające w sobie niezliczone pokłady ukrytego cierpienia i o wiele więcej bezczelności błyszczącej złotem odbijającym się na tle orzechowych tęczówek. Roztopisz się w jego szorstkich dłoniach, niepasujących do ciepła, z jakim przemierzają zakamarki obcego ciała, bo jego dotyk potrafi przesłać miliony pragnień i wzniecić ogień tuż pod skórą. Stajesz się jego objęciach zaledwie marionetkami, posłuszną lalką. Gdy mówi ”Ssij”, pytasz ”Jak mocno?” i otwierasz szerzej usta, próbujesz rozluźnić gardło najbardziej, jak tylko się da. Wszystko po to, by sprawić mu przyjemność, choć zaznał jej w życiu tak wiele, tej czysto fizycznej i sprowadzonej do zaspokojenia prymitywnych potrzeb, że już zobojętniał na wszelakie starania. Oceni cię, a jeśli zwrócisz jego uwagę, zaciągnie cię do łóżka i zostawi, zanim zdążysz zasnąć. Pozostawi po sobie nierealny zapach lawendy, który przykrywa smród papierosów i echo ciężkich kroków, gdy przemierzał pokój. A może to była kuchnia. Miejsce tak naprawdę się nie liczy. Obnaża ciało w każdym możliwym ujęciu, na każdej powierzchni i w każdym kącie, więc już dawno przestało mu zależeć na wygodzie czy chociażby odrobinie romantyzmu. Po chuj. Pieprzy się z tamtym, pieprzy też tamtą, wszyscy wyglądają tak samo i nie mają znaczenia. Ważne, że zarabia pieniądze w prosty i szybki sposób, nawet jeśli w wyniku takiego działania, staje się jedynie ciałem.

Bebé, quiero cogerte.

Dusza
Oddzielny byt. Coś, co nie powinno mieć prawa egzystować równorzędnie z ciałem, a jednak znajdują się w swego rodzaju symbiozie. Jedno bez drugiego by nie istniało, gdyż potrzebują siebie z taką samą żarliwością, choć ona okazuje to w o wiele mniej prymitywny sposób. Jest akumulatorem uczuć. Wypuszcza emocje na świat, kierując bardziej skomplikowanymi odruchami. W swej prostocie funkcjonuje jako wyższa forma istnienia, sprawiając, że dąży do rzeczy wyższych. Odzywa się rzadko i prawdopodobnie jej działanie względem niego byłoby większe, gdyby potrafiła wpłynąć na los, który okazuje się zatwardziałym przeciwnikiem. Nie potrafi go pokonać, polegając jedynie na własnej woli, dlatego że ciągłe opieranie zdaje się mu bezsensowne i prowadzące do ostatecznej zagłady obciążonej już wystarczająco świadomości. Udało mu się zachować jej neutralność względem niewybaczalnych działań, by zawiać publikę i wykonywać pracę uważaną przez wielu za haniebną. Przez tych samych, którzy nie przyznają się do tego, ale w ciemnościach własnych pokojów, schowani pod kołdrami, siedzący przed laptopami lub telewizorami, oddają się pożądaniu, które wywołuje on i jest to działanie jednoznaczne z zaprzeczeniem czystości ich dusz. On zepsuciu swojej nie umniejsza. Skrywa ją przed łakomym wzrokiem, obnażając jedynie znajomą mu powierzchowność w wypracowanym ciele. Oddaje się raz za razem, bo to tylko praca. Rozchyla szerzej wargi, jęczy głośniej, wsuwa się bardziej i mocniej. Daje się uchwycić z każdego punktu widzenia, ale nie przeszkadza mu to, bo już dawno przewartościował swoją moralność. Wszelakie działania mające w zamiarze ubliżeniu innym ludziom lub jemu samemu przestały odciskać piętno na duszy. Nie dotyka ona gwałtowności ciała czy burzliwości umysłu.

No me perdones, Padre, porque he pecado.


kodzik do kp zawdzięczam pomocy mojemu boy*~ ♥

1 komentarz: