WULGARYZMY
Nie pamiętam tamtego roku i nie chcę go pamiętać. Nie chcę znowu mieć nawału obowiązków, spojrzeń pochwalających moje poczynania, aprobaty ze strony nauczycieli, pełnego zaufania ze strony każdej osoby znajdującej się w szkole. Było ich za dużo, tłumy przepełniały mnie i nie pozwalały na zaczerpnięcie tchu, zamykałem się coraz bardziej, gdy odchodziłem w stronę swobody, a swobodą tą byłeś ty. Wyciągałem do ciebie ręce, ale ty tego nie dostrzegałeś, zaślepiony, zapatrzony w swoje sprawy, rozrywałeś mnie bezczynnością, pielęgnowałeś narastającą frustrację aż wreszcie doszło do wybuchu. Zniszczyłeś mi życie, zniszczyłeś mnie i zniszczyłeś wszystko, na co pracowałem. To ja podniosłem samorząd na nogi, kiedy Fillingham spierdolił ze stanowiska przez własną głupotę, to ja prowadziłem drużynę do zwycięstwa, to ja dbałem o to, by twoje akta pozostały nieskazitelnie czyste, to ja obrywałem za coś, czego nie zrobiłem. Poprosili, choć nie takie były ich intencje, dostałem wymówieniem w twarz, bo nie doceniono mnie przez ciebie. Z twojej winy zmasakrowałem wtedy tego chłopaka. By chronić twój wizerunek, bo dla mnie było już za późno.
Patrzę z zazdrością na ludzi, którzy teraz kierują szkołą, wszystkimi żałosnymi nastolatkami i wiem, że wcale nie jesteś lepszy. Jesteś jeszcze gorszy, ohydniejszy, mam ochotę splunąć na ciebie, jeszcze raz wyzwać cię od rozpieszczonych dziwek, oskarżyć o pieprzenie połowy szkoły, choć nawet tak nie myślę. Nie mógłbym tak myśleć, bo zniszczyłoby mnie to doszczętnie, jedyne, co trzyma mnie jeszcze przy życiu to świadomość, że jeśli w pełni doprowadzę do twojej destrukcji, nikt inny cię nie dostanie. Siedzę cicho, ufając tylko sobie, idąc do psychologa wymyślam kolejne wiązanki kłamstw, które w żadnym stopniu nie pokrywają się z prawdą. Nikt nie może się dowiedzieć, muszę upewnić się, że uniemożliwię jakikolwiek ratunek. Powinienem wracać do domu o ściśle określonej godzinie, każdego dnia, ale i tak zatrzymuję się, by zafundować ci kolejnego siniaka pod pretekstem otrzymania od ciebie krzywego spojrzenia godzinę temu, dwie, kiedykolwiek. Robię to wszystko dla ciebie, bo uwierz mi, że tylko ja jestem w stanie zapewnić ci to, co najlepsze. Mogę ci pomóc, nawet jeśli nie wiem, co cię trapi, ale będąc tak kurewsko pięknym niemożliwe, by nie istniało żadne wyjście. Bo jesteś cudem tego świata, twoje oczy, które powinny patrzeć tylko na mnie, twoje dłonie, które powinny błądzić tylko po moim ciele, twoje usta, które powinny całować tylko mnie, cała twoja egzystencja, która nie może istnieć dla kogoś innego. Nawet pojedyncze jednostki są zagrożeniem, nie mogę oferować nikomu kredytu zaufania, to przecież pewne, że i tak prędzej czy później mnie oszukają, a ja nie dam już rady. Utraciłem dla ciebie wszystko, po czym żądam rekompensaty, choć była to tylko i wyłącznie moja decyzja. Chcę cię na wyłączność, ale nie zasługuję na to, a ty nie zasługujesz na takie poniżenie jak ja, ale nie potrafię cię oddać, bo tak cię nienawidzę.
Dlatego proszę, zniszcz siebie dla mnie.
Baelish Pheles
III, koszykówka, francuski, włoski, hiszpański
Od Autora
tez tak uwazam
OdpowiedzUsuńjestem wierna fanka
OdpowiedzUsuń