niedziela, 7 października 2018
zajeibe sie
blyat
Marcellus "Marcus" Raegan
We are wild.Vampire ✘ 22.01 ✘ 17 ✘ IV
Room 78, second floor
Bloody hell ✘
Hambo ✘ Gum
Heteroflexible. I'm straight but shit happens.
Smtng more here.
Voice / Theme
hurr durr glemboki cytat
Melchor modesto Reyes
207 años | 30 años
España
Habitante de Academia de Seres Nocturnos
Vampiro
Casa de alquiler: 5
my name ain't dick so keep it out of your mouth
puke???
Taa'evâhtamehnestse
| |
![]() | |
Głuche cierpiących jęki, śmiech ludzki nieszczery,
Są hymnem tego świata — a ten hymn posępny, Zbłąkanymi głosami wiecznie wniebowstępny, Wpada między grające przed Jehową sfery, Jak dźwięk niesfornej struny. Ziemia ta przeklęta, Co nas takimi piastunki śpiewem w sen kołysze. Szczęśliwy kto się w ciemnych marzeń zamknął ciszę, Kto ma sny i o chwilach prześnionych pamięta.
Another dream
Po wielokroć witany słowami „Dzień dobry, ee... dzień dobry”, niezmiennie tak samo wymagający w stosunku do swoich przyjaciół, zresztą nielicznych, wymusza na nich przynajmniej znajomość miana, jakie przybrał, pragnąc zostać prawnym obywatelem świata ludzi. Kieren Sheridan, Wędrujący Nocą, Ojciec Wilków, Prorok Mite, dla jeszcze mniejszej grupy Ren, ewentualnie Kier. Przyszedł na świat w leśnych okolicach Wilna, lecz jego lud nigdy nie pozostaje w jednym miejscu na dłużej. Szóstego marca 1809 roku He'e Ôhnemenestse urodziła syna, a zaledwie osiem lat później kapłanka przekazała wieści od Mite, głoszące, iż tenże chłopiec będzie jej prawowitym spadkobiercą, jeżeli przeżyje sześćset lat. Członkowie plemienia pokładali w nim wielkie nadzieje, choć jak dotąd żaden z nich nie dożył nawet trzystu lat, ze względu na koczowniczy tryb życia napotykali na swojej drodze wiele niebezpieczeństw, a bóstwa nie pozwalały im odetchnąć na długo, zsyłały na swój lud wiele nieszczęść, wyniszczających plag, a nawet samodzielnie mordowali nadmiernie grzeszących.
Taa'evâhtamehnestse był jednak odstępstwem od wszelkich reguł, nie tknęła go żadna choroba, nie narzekał nawet w razie wystąpienia huraganu, ciągle prąc przed siebie, jakoby wiedział, jaki jest jego cel i zamierzał dotrzeć tam jak najszybciej. Niestety, a przynajmniej dla niego i całej przepowiedni, na jego drodze stanęła dziewczyna. Anetâheveoeso owinęła go wokół palca, nie trzeba było długo czekać, by młodzieńczy zapał zaprowadził ich ku przysiędze krwi, która związała ich. Ponoć na zawsze. Początkowo zachwycony jej nieustannym towarzystwem nie zauważał wad, dopiero później jął odczuwać pewien dyskomfort, którego pochodzenie było mu najpierw obce, a później całkiem oczywiste. Przysięgę nazwał bzdurą, głupstwem, wewnętrznie klnąc na samego siebie. To była jego wina, czymże zawiniła biedna dziewczyna, zauroczona komplementami i obietnicami? Jedenaście lat pokutował, wędrując z wilkami miast swym ludem. Ozwany plugawym mordercą cudem nadążał za watahą, w której zajmował najniższe stanowisko. Początkowo, gdyż nie pozwolił sobie na taką hańbę, piął się w hierarchii, z Omegi docierając do Bety, z kolei po śmierci Alfy przejmując także jego obowiązki. Dowodził tymi psowatymi, porozumiewał się z nimi za pomocą języka ciała, można rzec, iż zdziczał, bo gdy odnalazł swe plemię musiał przypomnieć sobie ludzką mowę. Mianowali go Ojcem Wilków, a sam Aarde ofiarował mu przemianę, dzięki której jeszcze lepiej porozumiewał się ze swoją nową rodziną, ze swym nowym plemieniem. Niedawno po tym zmarła jego matka, a gdy rosłego już mężczyznę przestało tam trzymać cokolwiek, rzekł Najwyższemu, iż wyrusza w podróż, jaką zleciła mu Mite. Powrócił tuż przed wybuchem wojny, jakoby to przewidział i szukał schronienia dla siebie oraz watahy. Po jej zakończeniu ponownie odszedł, lecz gdy tylko objawiła mu się Mite, a nastąpiło to w roku 2015, porzucił wilki, oddając przywództwo lojalnemu Becie, odszedł, choć wiedział już, ku czemu zawsze zmierzał. Tym sposobem dotarł do Kokoro Gakuen, będącego finalnym odcinkiem w tym szaleńczym i wieloletnim wyścigu.
Kierana wyróżniają przede wszystkim okrutne ślepia, których tęczówki mają kolor nieba, bezlitosnym wzrokiem katuje człowieka, przeszywając go na wskroś. Na jego twarzy wiecznie wita dominująca nuta, wygląda na pewnego siebie i tak też się czuje, zna swoją wartość i nie wstydzi się swego charakteru ni ciała. Posiada wyraźnie zarysowane kości policzkowe i pełne usta, a do tego kształtny nos. Charakteryzują go liczne tatuaże i rozmaite ozdoby cielesne, masa kolczyków oraz - potocznie zwanego - piercingu. We fioletowe włosy zawsze wpina parę piór, na szyi z kolei zawiesza trzy kły, symbolizujące pozycję, jaką szczycił się w swej watasze. Umięśniony dzięki latom wędrówek i walk, po szkole najchętniej paradowałby w skromnym nakryciu z tkaniny, które zakrywa jedynie dolną część jego ciała, lecz wielokrotnie za to karcony nauczył się dobierać także inne ubrania, najczęściej luźne i nieeksponujące nazbyt wiele. Nie zakłada za to butów, podeszwy stóp dostosowane są do rozmaitych warunków, zatem nie czuje takiej potrzeby. Dodatkowo po wielokroć nazywano go osobą wysoką, sięga stu dziewięćdziesięciu centymetrów, co wcale nie ujmuje zwinności.
Niezmiernie interesuje go wszelka literatura, dzięki temu zapoznaje się lepiej z kulturą ludzkości, jaka dotąd była mu całkiem obca. Tylko czasami wędrowcy, którzy witali w plemieniu, opowiadali o tym, jak rozwija się ich rasa, lecz nigdy nie było pewne czy można im wierzyć. Ma problemy z obsługiwaniem ekspresu do kawy, nie mówiąc o komputerze, nawet długopis był dlań zaskoczeniem, cudem, gdyż dotychczas posługiwał się jedynie pamięcią. Zajmuje stanowisko nauczyciela nekromancji, jako spadkobierca Mite, bogini ciemności, a także małżonki Śmierci, nie ma z nią żadnego problemu. Do tego opiekuje się klubem manipulacji i hipnozy, samemu będąc bardzo zaintrygowanym tą zdolnością, choć odkrył ją dopiero po opuszczeniu plemienia. W akademiku zamieszkuje pokój XX, gdzie zawsze panuje nienaganny porządek, mimo że wszędzie porozstawiane są przedziwne dla innych eksponaty, a nawet zwierzęce czaszki. Określa siebie jako osobę panseksualną, bez zahamowań gania za kimś, kto spodoba mu się cieleśnie, bawi się cudzymi uczuciami, by następnie porzucić jak niechcianą zabawkę. Świadomy okrutnik, preferujący granie na cudzych nerwach aniżeli na jakimkolwiek instrumencie, który człowiek zdołał wymyślić. Choćby po trupach dąży do dostania tego, co chce, niczym w amoku nie przejmuje się wtedy ni otoczeniem, ni pośrednimi ofiarami jego zachcianki, wśród uczniów nierzadko wywołuje strach, lecz jego nauka jest skuteczna, bynajmniej, mimo kontrowersyjnych metod podopieczni opanowują moce niemal do perfekcji. Odkrywa nowy rodzaj muzyki, gustuje głównie w mocniejszych brzmieniach, więc można go kupić jakąkolwiek płytą Three Days Grace. Miewa problemy z wymową, nierzadko formułuje ciekawie przekręcone zdania, ale posiada do siebie jakiś dystans, bywa iż sam zaśmieje się z własnego błędu, lecz nie należy dać się zwieść, trącająca o godność obelga, nawet żartobliwa, może zakończyć się palącą nienawiścią, dziwnie trudnym testem. Ewentualnie kruczoczarnym wilkiem, patrolującym korytarz przed twoim pokojem, nocą. Określa ludzi poprzez ich „poezyjność”, choć tylko on wie, co to oznacza.
I'm just a white blood cell
cringe
![]() 49363056 <- gg, wątki: 1/4 ALE SYF-> |
un poco loco
Minęły lata, lecz, zatracony w niezmienności, fizyczne pozostał taki sam. Przypływy nieokiełznanej agresji uporczywie powracały, a nagłe i niewyjaśnione odcięcia od rzeczywistości określono problemem wykraczającym poza posiadane kompetencje.
Widział róż zmieszany ze złotem, przyprawiając wszystkich o nieprzyjemne dreszcze.
Był zmuszony odebrać sobie życie, by wszystko wróciło na swoje miejsce.
Wszystko, prócz integralnej części jego jestestwa.

cyk pionteczka
aegyo
William Bennett utracił wszystko w pożarze. Okrutnie pozbawiono go wszelkiego dobytku i przeciętności, zastępując je biedotą i trwożeniem przechodniów swoim wyglądem. Zdeformowana twarz była powodem, dla którego przestał nauczać, niekoniecznie z własnej woli, a małżonka powróciła do rodzinnego domu, mówiąc, że nie może skazać na powolną śmierć z głodu bądź zimna ich córkę, w rzeczywistości kierując się tym, że pokazanie się na nadchodzących urodzinach przyjaciółki z koła macierzyńskiego w towarzystwie potwora uszkodziłoby jej pozycję. Zawsze chodziło o pozycję. Znaleziono ją niecały miesiąc później, krwawo zamordowaną w łożu swojego kochanka, którego ciało kolekcjonowano kolejny tydzień. Bycie cywilem zastąpił ofiarowaniem swojej egzystencji państwowej armii. Po niezliczonych cierpieniach i pokonaniu fizycznych oraz niejako psychicznych ograniczeń wylądował w jednostce, którą potem zapamiętano jako mięso armatnie. Wydostanie się z Velaru zajęło Bhagatowi rok, który wykorzystał na rozgoszczenie się w nowo zajętym ciele. William okazał się nader interesującą istotą, którego decyzje nijak miały się do obrazu, jaki prezentował. Mimo że ilość posoki na ich dłoniach znacząco różniła się ilością, nadal pozostawała tym samym, co stało się głównym powodem wyjścia z zajmowanej przez Bennetta bezpiecznej przestrzeni i rozpoczęciem współpracy ze stworzeniem, które formalnie miał zabić. Początkowo zajmował pozycję lokalnego lekarza, dzięki temu było prościej, a nawet z tak nikłym wykształceniem był najbardziej obeznaną z tym fachem osobą w wiosce. Zgubiła go arogancja, a ryzyko pojmania zmusiło do całkowitego wyleczenia odniesionych niegdyś przez Williama ran i przeniesieniu się do miasta. By wyjść na prostą usiłował zarabiać na indywidualnym nauczaniu, ale wciąż problematyczny dostęp do wspomnień oraz wiedzy Bennetta uniemożliwiał zajmowanie tej pozycji na dłuższy okres czasu. Osiągnął sukces dopiero jako malarz. Mała pomoc nadprzyrodzonych umiejętności uczyniła z niego jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w tamtym rejonie Nordkapp... a przy tym utworzyła idealną maskę, której noszenie na co dzień pogłębiło wszelkie żądze, uaktywniające się w nocy. Egzystowanie niematerialne było przepełnione wiecznym głodem, ale dopiero teraz poczuł, co oznacza prawdziwy płomień. Ludzkie ciało było niezaspokojone. Ludzkie ciało pragnęło. |
odautorsko
GG: 61209672 wbrew pozorom wszystko ze mną okej. publikuję głównie dlatego, że Untitled nie chce być na głównej, cheers. |
kocham cb marsel regan
Zaniki pamięci x Rezydent x 20 lat
Która na morzu po północy dzwoni,
Kiedy Dyjanna z oczyma zlotemi
Świta mi rankiem i wynika z toni.
W niej smętek - i ci, którzy szerokiemi
Morzami płyną, gdzie je wicher goni,
Półsenni...
Takie uczucia mojemu duchowi
Znane, bo nieraz przed czystości Panną
Stał, kiedy inni zorzami różowi
Świecili gwiazdą na morzu poranną;
Noc, nachylona ku nowemu dniowi,
Fala, wznosząca na wiatr szybę szklanną.




Kiedyś chyba tego nie było. Tych krzyków w nocy, westchnień i niesubtelnego śmiechu tuż za ścianą. Nie było niepożądanych spojrzeń, nieświadomych swojej niemożności, bo za sprawą tamtej nocy zasłużyłem na nietykalność. Wszystko jest na nie. I moje ręce, i całe moje ciało, i umysł, i ja cały, spoglądam, ale nie wiem czy to, co czuję, należy do mnie, dotykam, ale nie wiem, czy szorstkość liści pod opuszkami moich palców jest moim wrażeniem, czy czyimś. Pozostaję zagubiony, w tej samotności i w gęstej egzystencji, która ściska mi gardło i odbiera oddech, wyduszając ze mnie raz po raz łzy, krew i pot, tonę we własnej pogardzie. Gdyby nie ona, raczej bym nie protestował, kusi mnie możliwość łatwego zarobku, może także przyjemnego. I jeśli zjawi się kiedyś ktoś, kto okaże się szczodry w swojej zachłanności, nic nie powiem. Uśmiechnę się słabo, gdy zacznie się tłumaczyć, dlaczego podjęła taką, a nie inną decyzję, a na koniec przyciągnie mnie do swoich piersi, a ja znowu usłyszę bicie jej serca, które zagłuszy "Jestem twoją ciocią, Marcusie. I robię to dla naszego wspólnego dobra".
x
Lysander! speak again: Thou runaway, thou coward, art thou fled?...
Zniknąłem tam. Wtedy. Ja zniknąłem i został tylko ból, tępy ból i metaliczny smak krwi pod językiem, na języku, kiedy wgryzałem się w dłoń, tłumiąc wrzask. To jak ciągnięcie palcem po mapie, ale bez wyobrażania sobie podróży, stojąc w miejscu i trzymając się kuli, bo bez niej czeka sam upadek i kolejne otarcia. Byłem ja i były mapy, bezmiar map, wyznaczonych tras i budynków, uporządkowane dzielnice i potencjalne miejsca zamieszkania, był żartobliwie wysuwany francuski akcent, choć znałem tylko hiszpański. Pocztówki, zdjęcia, listy, bezsenne noce przed komputerem, przyjaciele, miłość I BYŁ LYSANDER
miałem ręce
na
s z y i
l y s a n d r a
Teraz zaciskam dłonie w pięści, gdy ktoś trąci mnie bez pomyślunku, a ja znowu zachwieję się, bo proteza jest świeża i jeszcze się z nią nie zaprzyjaźniłem. Uśmiecham się krzywo do sprzedawczyni, a jeszcze szerzej do sprzedawcy, by później załatwił mi trochę więcej przeciwbólowych niż zwykle, jeśli ładnie o nie poproszę. Całuję dłoń sąsiadki, puszczam zalotnie oko do jej córki, pomagam synowi w matematyce i podlewam kwiaty w blokowym ogrodzie, bo przecież tak mnie to wszystko obchodzi. Odbieram swoją pocztę, zamykam drzwi swojego mieszkania i siadam na swojej kanapie, włączając swój telewizor. Dopiero wtedy, przy akompaniamencie szumów, bo nie oglądam telewizji odkąd skończyłem dwadzieścia lat, odrzucam natrętne wiadomości, odpisując na te interesujące, jakby w ogóle obchodzili mnie ci wszyscy ludzie. Patrzę na ich zwierzenia, na czystą, ale głupią rozpacz i mam w głowie tylko jedno imię, bo to LYSANDER mnie zabił
ramię
l y s a n d r a
Później otwieram oczy i znowu tam idę, a jest piąta rano i powinienem zameldować się o ósmej. Nikogo już nie dziwi, że zjawiam się wcześniej, znacznie wcześniej i od razu kieruję się do jednego pokoju, w niezapiętym kitlu, bo przecież w ogóle mnie to nie obchodzi. Siadam przy łóżku, przysunąwszy krzesło i patrzę, patrzę na L Y S A N D R A i wyobrażam sobie skrępowane nadgarstki, krwawiące przez wrzynający się w nie sznur, a przy tym łzy, same, kurwa, łzy, którymi dławi się, nie mogąc wydobyć z siebie głosu przez poderżnięte gardło i odrąbaną nogę. Zdrową nogę. MOJĄ NOGĘ
l y s a n d r a
PS zamierzałem zalinkować czysty kejpop ale to nie ten level
PPS jestem na skraju załamania bo w regulaminie nie ma punktu który sugerowałby to czy mogę czy nie mogę się opublikować co robią z ludźmi te blogi.
sobota, 6 października 2018
in my heart ugliest of all
charakter
Watson
kodzik do kp zawdzięczam pomocy mojemu boy*~ ♥
do you wish to see fire in the clouds?
zwierzenia —
perdonki mocne.
61209672 — cutegirlcelebratestheendtimes@gmail.com
ps proszę nie pytać ja sam nie wiem
reset me
61209672, ale niektórzy mnie
FC: Jamie Bell, theme: King of Rock and Roll
Przypominam, że to nie jest Peter Pettigrew. To Peter Pettigrew, a mamy rok 1975, wszyscy żyją i mają się świetnie (no, nie do końca). PLUS nie trzymam się sztywno kanonu, więc będę grzeszyć niemiłosiernie, zresztą już to robię. Minimalnie przesadziłem z objętością, ale siriously, tylko trochę. Reaction meme powyżej (c) Ciapuk Pospolity, chyba odrobiłem zadanie domowe, jestem przerażony tym blogiem, nie lubię pisać nudów, bo wtedy po prostu (x D) nie odpisuję. Jestem po stosunkowo długiej przerwie w pisaniu więc haw merci. Pozdrawiam administrację (wink). Mam słabość do m/m, ale who cares. Mogę zwlekać z odpisywaniem, wolę coś przemyśleć i zrobić to dobrze niż szybko, tym bardziej, że popełniam psychologiczne samobójstwo samym prowadzeniem Pete'a
sigh


