sobota, 6 października 2018

don't fuck with my love

Cain ☽ Lupo

Róże na parapecie zwiędły wraz z nadejściem lodowatej jesieni, która po raz pierwszy nie będzie rujnowała wam planów. Chorowity, słaby, w szczególności pod koniec. Nieustający kaszel, flegma zmieszana z krwią, wieczny katar oraz pękająca gdzieniegdzie skóra. Ścierałeś czerwień z powiek, bandażowałeś stopy czy dłonie. Nauczyłeś się gotować coś innego niż wodę w czajniku, bo ktoś musiał przejąć jego obowiązki. Powrócił nawyk obgryzania paznokci, idący w parze z wyimaginowanym swędzeniem całego ciała. Rozdrapywałeś dopiero co zagojone rany, pozbywałeś się strupów, skoro tylko widok własnej posoki identyfikował cię jeszcze z żywą istotą. Niezaprzeczalnie odpowiadałeś za aktualny stan rzeczy. Zmusiłeś go do odrzucenia możliwości ratunku, by zaoferować jedynie niedostatek. Dawałeś mu słabo podgrzane posiłki, w celu zaoszczędzenia na prądzie. W przeciwnym razie nie byłoby was stać na leki, żadne, na hipoalergiczne kosmetyki, byle dać mu trochę odpoczynku. Nie wiedziałeś, co się dzieje, ale wyraźnie dostrzegałeś nadchodzący koniec. Nie potrafiłeś zatrzymać czasu, a czułość powoli zamieniałeś na wrogą rozpacz, jakby odpowiadał za to, co się działo. Z jego winy cierpiałeś, z jego winy nie mogłeś mu pomóc. Krzyczałeś, rozbijałeś porcelanę o podłogę, paliłeś przesadnie zniszczone ubrania, jednocześnie łypiąc nań z drugiego pokoju.

Ostatniej nocy wtuliłeś się w równie lodowate co jesień ciało. Ziemię zakrywać zaczęła jednolitość odcieni, gdy twoje łzy wsiąkały w przyduże szmaty na wychudzonym ciele. Trzymałeś w ramionach kości. Szlochom towarzyszyło jawne skomlenie, kiedy rozbryzgiem krwi naznaczyłeś jego szyję, tylko symbolicznie. Tylko dla swojej własnej, kurewskiej satysfakcji.


karta mówi bardzo dużo, nie wiem w czym może leżeć problem.
jesteśmy niewykształceni i niedoświadczeni. odpisy pisuję raczej krótsze, by nagle odrzucić znacznie większą objętością. faworyzuję, polegam na własnych preferencjach i tym razem postaram się umieć odmawiać. stawiam na m/m, szczególnie w kwestiach niekoniecznie koleżeńskich. potrzebuję wrogów, niemoralnego traktowania i emocjonalnego rollercoastera. potrzebuję zabawy. nie mam pojęcia o uniwersum
na zdjęcie najeżdżamy // na imię & bl00d klikamy
ps podobno gdzieś trzymam gg
pps hoylucharecomounanimal@gmail.com (jak ten alvaro idk) & kris kidd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz