Demetrius
Pheles
Lament
opiekun L.       26 lat        amerykanin        wymuszona uprzejmość        więzy
Zniknąłem tam. Wtedy. Ja zniknąłem i został tylko ból, tępy ból i metaliczny smak krwi pod językiem, na języku, kiedy wgryzałem się w dłoń, tłumiąc wrzask. To jak ciągnięcie palcem po mapie, ale bez wyobrażania sobie podróży, stojąc w miejscu i trzymając się kuli, bo bez niej czeka sam upadek i kolejne otarcia. Byłem ja i były mapy, bezmiar map, wyznaczonych tras i budynków, uporządkowane dzielnice i potencjalne miejsca zamieszkania, był żartobliwie wysuwany francuski akcent, choć znałem tylko hiszpański. Pocztówki, zdjęcia, listy, bezsenne noce przed komputerem, przyjaciele, miłość I BYŁ LYSANDER
miałem ręce
na
s z y i
l y s a n d r a
Teraz zaciskam dłonie w pięści, gdy ktoś trąci mnie bez pomyślunku, a ja znowu zachwieję się, bo proteza jest świeża i jeszcze się z nią nie zaprzyjaźniłem. Uśmiecham się krzywo do sprzedawczyni, a jeszcze szerzej do sprzedawcy, by później załatwił mi trochę więcej przeciwbólowych niż zwykle, jeśli ładnie o nie poproszę. Całuję dłoń sąsiadki, puszczam zalotnie oko do jej córki, pomagam synowi w matematyce i podlewam kwiaty w blokowym ogrodzie, bo przecież tak mnie to wszystko obchodzi. Odbieram swoją pocztę, zamykam drzwi swojego mieszkania i siadam na swojej kanapie, włączając swój telewizor. Dopiero wtedy, przy akompaniamencie szumów, bo nie oglądam telewizji odkąd skończyłem dwadzieścia lat, odrzucam natrętne wiadomości, odpisując na te interesujące, jakby w ogóle obchodzili mnie ci wszyscy ludzie. Patrzę na ich zwierzenia, na czystą, ale głupią rozpacz i mam w głowie tylko jedno imię, bo to LYSANDER mnie zabił
gryzłem
ramię
l y s a n d r a
ramię
l y s a n d r a
Później otwieram oczy i znowu tam idę, a jest piąta rano i powinienem zameldować się o ósmej. Nikogo już nie dziwi, że zjawiam się wcześniej, znacznie wcześniej i od razu kieruję się do jednego pokoju, w niezapiętym kitlu, bo przecież w ogóle mnie to nie obchodzi. Siadam przy łóżku, przysunąwszy krzesło i patrzę, patrzę na L Y S A N D R A i wyobrażam sobie skrępowane nadgarstki, krwawiące przez wrzynający się w nie sznur, a przy tym łzy, same, kurwa, łzy, którymi dławi się, nie mogąc wydobyć z siebie głosu przez poderżnięte gardło i odrąbaną nogę. Zdrową nogę. MOJĄ NOGĘ
z a b i j ę
l y s a n d r a
l y s a n d r a
Odautorsko
61209672; wbrew pozorom zaniżona samoocena pomaga w prowadzeniu wątków (bo nie potrafię odmówić), czasami nazywam się też Aleksander i przepraszam za swoją obecność
PS zamierzałem zalinkować czysty kejpop ale to nie ten level
PPS jestem na skraju załamania bo w regulaminie nie ma punktu który sugerowałby to czy mogę czy nie mogę się opublikować co robią z ludźmi te blogi.
PS zamierzałem zalinkować czysty kejpop ale to nie ten level
PPS jestem na skraju załamania bo w regulaminie nie ma punktu który sugerowałby to czy mogę czy nie mogę się opublikować co robią z ludźmi te blogi.
CYKA
OdpowiedzUsuńblyat
Usuń