piątek, 16 czerwca 2000

sick of this

Zgubił moment, w którym miast przyczyn czysto materialnych zaczął zabijać siebie dla czystej przyjemności.
Trzy miesiące walczył o założenie własnego klubu, zmieniając nawet nazwę, kiedy dowiedział się, że niedopuszczalne jest słowo pedał. Niegrzeszący empatią, materialista z umysłem pozbawionym artystycznego wyrazu. Zamieszkujący samotnie pokój w dormitorium, jednocześnie trzymając tam porządek i nigdy nie przyprowadzając doń klientów. Dnie spędza z nosem w podręcznikach bądź ćwicząc, ćwicząc jedyny aspekt swojego bytu, który pozwala mu na wyzwolenie emocji bez używania przyziemnych środków. Nigdy nie złapano go na jedzeniu w miejscu publicznym, ma zaledwie sto siedemdziesiąt parę centymetrów wzrostu, a pomimo uczulenia codziennie przed zajęciami dokarmia miejscową gromadę bezdomnych kotów. Wbrew przekonaniom nie przybył do szkoły przez wymianę międzynarodową, a jego zachowanie wcale nie świadczy o kanibalistycznych skłonnościach. Pierwsze zlecenie przyjął, gdy zmuszony był nadrobić kilkutygodniowy materiał z fizyki po pobycie w szpitalu. Mimo krótkiego stażu świadomość podejmowania przezeń tak haniebnych czynności rozeszła się, cudem nie trafiając do grona pedagogicznego. Od przerwy świątecznej rozbiera się za coraz mniejsze opłaty, choć w większości ludność przychodzi doń tylko po to, by zaspokoić ciekawość lub podjąć próbę wyzwolenia jego głosu podczas czynności seksualnych, co dotychczas nigdy nie zostało zrealizowane. Uważa mowę za źródło niezrozumienia, a jego ostatnią wypowiedzią było wykrzyczane rok wcześniej imię brata, nim rozległ się dźwięk wystrzału, a on pozostał sam. Nigdy nie bierze udziału w żadnych wydarzeniach, tłumi wszelkie potrzeby przebywania z drugą istotą, bojąc się kolejnych ran. To tylko cztery lata. Niecałe cztery lata, by zdecydować czy egzystowanie w ten sposób będzie dla niego odpowiednie. Cztery lata, by wreszcie ze sobą skończyć.
totalnie nie pamiętam jak się pisało
w tytule rapmon - suicide, ale taki wycinek
chyba mogłem sobie odpuścić

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz