niedziela, 7 października 2018

puke???


Taa'evâhtamehnestse


Głuche cierpiących jęki, śmiech ludzki nieszczery,
Są hymnem tego świata — a ten hymn posępny,
Zbłąkanymi głosami wiecznie wniebowstępny,
Wpada między grające przed Jehową sfery,
Jak dźwięk niesfornej struny. Ziemia ta przeklęta,
Co nas takimi piastunki śpiewem w sen kołysze.
Szczęśliwy kto się w ciemnych marzeń zamknął ciszę,
Kto ma sny i o chwilach prześnionych pamięta.

Another dream
Po wielokroć witany słowami „Dzień dobry, ee... dzień dobry”, niezmiennie tak samo wymagający w stosunku do swoich przyjaciół, zresztą nielicznych, wymusza na nich przynajmniej znajomość miana, jakie przybrał, pragnąc zostać prawnym obywatelem świata ludzi. Kieren Sheridan, Wędrujący Nocą, Ojciec Wilków, Prorok Mite, dla jeszcze mniejszej grupy Ren, ewentualnie Kier. Przyszedł na świat w leśnych okolicach Wilna, lecz jego lud nigdy nie pozostaje w jednym miejscu na dłużej. Szóstego marca 1809 roku He'e Ôhnemenestse urodziła syna, a zaledwie osiem lat później kapłanka przekazała wieści od Mite, głoszące, iż tenże chłopiec będzie jej prawowitym spadkobiercą, jeżeli przeżyje sześćset lat. Członkowie plemienia pokładali w nim wielkie nadzieje, choć jak dotąd żaden z nich nie dożył nawet trzystu lat, ze względu na koczowniczy tryb życia napotykali na swojej drodze wiele niebezpieczeństw, a bóstwa nie pozwalały im odetchnąć na długo, zsyłały na swój lud wiele nieszczęść, wyniszczających plag, a nawet samodzielnie mordowali nadmiernie grzeszących.
Taa'evâhtamehnestse był jednak odstępstwem od wszelkich reguł, nie tknęła go żadna choroba, nie narzekał nawet w razie wystąpienia huraganu, ciągle prąc przed siebie, jakoby wiedział, jaki jest jego cel i zamierzał dotrzeć tam jak najszybciej. Niestety, a przynajmniej dla niego i całej przepowiedni, na jego drodze stanęła dziewczyna. Anetâheveoeso owinęła go wokół palca, nie trzeba było długo czekać, by młodzieńczy zapał zaprowadził ich ku przysiędze krwi, która związała ich. Ponoć na zawsze. Początkowo zachwycony jej nieustannym towarzystwem nie zauważał wad, dopiero później jął odczuwać pewien dyskomfort, którego pochodzenie było mu najpierw obce, a później całkiem oczywiste. Przysięgę nazwał bzdurą, głupstwem, wewnętrznie klnąc na samego siebie. To była jego wina, czymże zawiniła biedna dziewczyna, zauroczona komplementami i obietnicami?
Jedenaście lat pokutował, wędrując z wilkami miast swym ludem. Ozwany plugawym mordercą cudem nadążał za watahą, w której zajmował najniższe stanowisko. Początkowo, gdyż nie pozwolił sobie na taką hańbę, piął się w hierarchii, z Omegi docierając do Bety, z kolei po śmierci Alfy przejmując także jego obowiązki. Dowodził tymi psowatymi, porozumiewał się z nimi za pomocą języka ciała, można rzec, iż zdziczał, bo gdy odnalazł swe plemię musiał przypomnieć sobie ludzką mowę. Mianowali go Ojcem Wilków, a sam Aarde ofiarował mu przemianę, dzięki której jeszcze lepiej porozumiewał się ze swoją nową rodziną, ze swym nowym plemieniem. Niedawno po tym zmarła jego matka, a gdy rosłego już mężczyznę przestało tam trzymać cokolwiek, rzekł Najwyższemu, iż wyrusza w podróż, jaką zleciła mu Mite. Powrócił tuż przed wybuchem wojny, jakoby to przewidział i szukał schronienia dla siebie oraz watahy.
Po jej zakończeniu ponownie odszedł, lecz gdy tylko objawiła mu się Mite, a nastąpiło to w roku 2015, porzucił wilki, oddając przywództwo lojalnemu Becie, odszedł, choć wiedział już, ku czemu zawsze zmierzał. Tym sposobem dotarł do Kokoro Gakuen, będącego finalnym odcinkiem w tym szaleńczym i wieloletnim wyścigu.
Kierana wyróżniają przede wszystkim okrutne ślepia, których tęczówki mają kolor nieba, bezlitosnym wzrokiem katuje człowieka, przeszywając go na wskroś. Na jego twarzy wiecznie wita dominująca nuta, wygląda na pewnego siebie i tak też się czuje, zna swoją wartość i nie wstydzi się swego charakteru ni ciała. Posiada wyraźnie zarysowane kości policzkowe i pełne usta, a do tego kształtny nos. Charakteryzują go liczne tatuaże i rozmaite ozdoby cielesne, masa kolczyków oraz - potocznie zwanego - piercingu. We fioletowe włosy zawsze wpina parę piór, na szyi z kolei zawiesza trzy kły, symbolizujące pozycję, jaką szczycił się w swej watasze. Umięśniony dzięki latom wędrówek i walk, po szkole najchętniej paradowałby w skromnym nakryciu z tkaniny, które zakrywa jedynie dolną część jego ciała, lecz wielokrotnie za to karcony nauczył się dobierać także inne ubrania, najczęściej luźne i nieeksponujące nazbyt wiele. Nie zakłada za to butów, podeszwy stóp dostosowane są do rozmaitych warunków, zatem nie czuje takiej potrzeby. Dodatkowo po wielokroć nazywano go osobą wysoką, sięga stu dziewięćdziesięciu centymetrów, co wcale nie ujmuje zwinności.
Niezmiernie interesuje go wszelka literatura, dzięki temu zapoznaje się lepiej z kulturą ludzkości, jaka dotąd była mu całkiem obca. Tylko czasami wędrowcy, którzy witali w plemieniu, opowiadali o tym, jak rozwija się ich rasa, lecz nigdy nie było pewne czy można im wierzyć. Ma problemy z obsługiwaniem ekspresu do kawy, nie mówiąc o komputerze, nawet długopis był dlań zaskoczeniem, cudem, gdyż dotychczas posługiwał się jedynie pamięcią. Zajmuje stanowisko nauczyciela nekromancji, jako spadkobierca Mite, bogini ciemności, a także małżonki Śmierci, nie ma z nią żadnego problemu. Do tego opiekuje się klubem manipulacji i hipnozy, samemu będąc bardzo zaintrygowanym tą zdolnością, choć odkrył ją dopiero po opuszczeniu plemienia. W akademiku zamieszkuje pokój XX, gdzie zawsze panuje nienaganny porządek, mimo że wszędzie porozstawiane są przedziwne dla innych eksponaty, a nawet zwierzęce czaszki. Określa siebie jako osobę panseksualną, bez zahamowań gania za kimś, kto spodoba mu się cieleśnie, bawi się cudzymi uczuciami, by następnie porzucić jak niechcianą zabawkę. Świadomy okrutnik, preferujący granie na cudzych nerwach aniżeli na jakimkolwiek instrumencie, który człowiek zdołał wymyślić. Choćby po trupach dąży do dostania tego, co chce, niczym w amoku nie przejmuje się wtedy ni otoczeniem, ni pośrednimi ofiarami jego zachcianki, wśród uczniów nierzadko wywołuje strach, lecz jego nauka jest skuteczna, bynajmniej, mimo kontrowersyjnych metod podopieczni opanowują moce niemal do perfekcji. Odkrywa nowy rodzaj muzyki, gustuje głównie w mocniejszych brzmieniach, więc można go kupić jakąkolwiek płytą Three Days Grace. Miewa problemy z wymową, nierzadko formułuje ciekawie przekręcone zdania, ale posiada do siebie jakiś dystans, bywa iż sam zaśmieje się z własnego błędu, lecz nie należy dać się zwieść, trącająca o godność obelga, nawet żartobliwa, może zakończyć się palącą nienawiścią, dziwnie trudnym testem. Ewentualnie kruczoczarnym wilkiem, patrolującym korytarz przed twoim pokojem, nocą. Określa ludzi poprzez ich „poezyjność”, choć tylko on wie, co to oznacza.

I'm just a white blood cell
cringe

49363056 <- gg, wątki: 1/4
ALE SYF

1 komentarz: