HUFFLEPUFF || VI ROK || 06.05.2008
SZLAMA || WESZ || ODWIECZNA WOJNA Z IRYTKIEM
HANZO || HYPEROPIA || TROLL
Milo Green
Na ustach moich węgiel
położył czerwony,
Obrócił na północ twarzą
I kazał prorokować hymn rwący,
szalony.
położył czerwony,
Obrócił na północ twarzą
I kazał prorokować hymn rwący,
szalony.
Fred i George Weasleyowie zostali obwieszczeni królami przez dwójkę ich następców. Ci nieudolnie próbowali dorównać swoim ideałom, wielokrotnie tracąc punkty dla swoich domów, nie wspominając o tym, jaką nienawiścią pałali do nich niektórzy uczniowie. Ale jakim wyzwaniem jest dążenie do celu, jeśli droga okazuje się usłana różami?
Milo zadebiutował na trzecim roku. Wydał większą część swoich oszczędności w sklepie Weasleyów i nie zamierzał przepuścić idealnej okazji, jaką okazało się sprezentowanie swoim prześladowcom małej nagrody za całą uwagę, którą mu poświęcali. Dręczenie niezdarnego Puchona było wyśmienitą odskocznią od nużącej codzienności w Hogwarcie, ale wszystko ma swój koniec. Poprosił starszego kolegę o zakup paru Patentowanych Zaklęć Wywołujących Sny na Jawie, a do tego dorzucił mały pokaz zaczarowanych fajerwerków po otwarciu podręcznika do OPCM, z którego nie dało się nic odczytać ze względu na nieprawidłowy szyk liter. Parę dni później przyłapano go na wciskaniu Gigantojęzycznych Toffi Prefektom, przez co Opiekun Domu zabrał dużą część jego asortymentu. Niespełna tydzień później znudzonego Puchona wzięli pod skrzydła samozwańczy następcy Weasleyów, oferując mu wieczną zabawę i bezustanne wsparcie w razie kłopotów. Milo nie cierpiał na brak kolegów, ale do tamtej pory nikogo nie nazwał prawdziwym przyjacielem, a najdłuższą rozmowę przeżył prawdopodobnie z Irytkiem.
Jego starsi koledzy obudzili się na ostatnim roku swojej edukacji i rzucili wszystko, na co dotychczas pracowali, pozostawiając Greena samego, na rzecz lepszej przyszłości. Nazwali marzenia o pracowaniu w sklepie Weasleyów dziecinnymi mrzonkami i zaprzestali nawet z najmniejszymi żartami. Milo ponownie pozostał sam, nadal wierny swoim przekonaniom i pewny, że owe dziecinne mrzonki wciąż może zrealizować.
Przezwano go trollem, bo miesiąc przed SUMAMI ogołocił bibliotekę z wszelkiej możliwej lektury, by po pięciu latach obijania się wreszcie się czegoś nauczyć i przestać być chodzącym zagrożeniem życia z różdżką, ale przez większość czasu jedynym, co robił, było bieganie po znanych mu ludziach, by błagać o korepetycje, używając jednego argumentu: "Moja wiedza jest na poziomie trolla, którego dostanę z każdego przedmiotu. Założę z nimi zoo".
Zadziałało.
Pewnie dlatego, że mało kto wiedział, czym jest to "zoo".
Milo zadebiutował na trzecim roku. Wydał większą część swoich oszczędności w sklepie Weasleyów i nie zamierzał przepuścić idealnej okazji, jaką okazało się sprezentowanie swoim prześladowcom małej nagrody za całą uwagę, którą mu poświęcali. Dręczenie niezdarnego Puchona było wyśmienitą odskocznią od nużącej codzienności w Hogwarcie, ale wszystko ma swój koniec. Poprosił starszego kolegę o zakup paru Patentowanych Zaklęć Wywołujących Sny na Jawie, a do tego dorzucił mały pokaz zaczarowanych fajerwerków po otwarciu podręcznika do OPCM, z którego nie dało się nic odczytać ze względu na nieprawidłowy szyk liter. Parę dni później przyłapano go na wciskaniu Gigantojęzycznych Toffi Prefektom, przez co Opiekun Domu zabrał dużą część jego asortymentu. Niespełna tydzień później znudzonego Puchona wzięli pod skrzydła samozwańczy następcy Weasleyów, oferując mu wieczną zabawę i bezustanne wsparcie w razie kłopotów. Milo nie cierpiał na brak kolegów, ale do tamtej pory nikogo nie nazwał prawdziwym przyjacielem, a najdłuższą rozmowę przeżył prawdopodobnie z Irytkiem.
Jego starsi koledzy obudzili się na ostatnim roku swojej edukacji i rzucili wszystko, na co dotychczas pracowali, pozostawiając Greena samego, na rzecz lepszej przyszłości. Nazwali marzenia o pracowaniu w sklepie Weasleyów dziecinnymi mrzonkami i zaprzestali nawet z najmniejszymi żartami. Milo ponownie pozostał sam, nadal wierny swoim przekonaniom i pewny, że owe dziecinne mrzonki wciąż może zrealizować.
Przezwano go trollem, bo miesiąc przed SUMAMI ogołocił bibliotekę z wszelkiej możliwej lektury, by po pięciu latach obijania się wreszcie się czegoś nauczyć i przestać być chodzącym zagrożeniem życia z różdżką, ale przez większość czasu jedynym, co robił, było bieganie po znanych mu ludziach, by błagać o korepetycje, używając jednego argumentu: "Moja wiedza jest na poziomie trolla, którego dostanę z każdego przedmiotu. Założę z nimi zoo".
Zadziałało.
Pewnie dlatego, że mało kto wiedział, czym jest to "zoo".

W razie kaprysu można się ze mną skontaktować pod GęGęsią (49363056).
Karta jest baardzo pusta, bo nie lubię nie mieć później czego pokazać. Milo naprawdę ma wiele kolorów, ale trzeba się w niego trochę zagłębić.
na paseczek pod imieniem proszę najeżdżać z boku. w tytule i nad focią Słowacki. w ciągu roku szkolnego odpisuję jedynie w weekendy (chyba że wygram w życie).
Wątki: 0/3
borze marcin co to jest
OdpowiedzUsuńtttttttttttttttttttttttttttttttttttt
Usuń