Jest tylko tym; skórą i kośćmi. To jedynie jego powłoka, która odzwierciedla w zanadto perfekcyjny sposób abstrakcyjność bytu. Stanowi ona wyidealizowane odbicie nadszczerbionej duszy i zgniłego serca. Organ ten potrafił już jedynie tłoczyć krew, utrzymując przy życiu niechętną egzystencję. Zbyt gwałtowną i burzliwą, by szklane kości i papierowa skóra mogły znieść jego charakter. Siniaki, otarcia i wszelkiego rodzaju rany to dla niego norma. Pięść sama działa i nie pyta go o zdanie. Przejawy agresji osiągnęły poziom autodestrukcyjny, który nie podoba się menadżerowi, jednak producenci są zachwyceni. Żerują na nim. Na jego słabościach i sile prawego sierpowego, przez którego wpakował się w niejedne tarapaty, a show potrzebuje również takich awanturników. Wyglądają dobrze w telewizji. Odlegli, niemalże nieuchwytni, a więc pożądani. To uczucie i zarazem przywiązanie potęguje jego piękno. Wysoki, mroczny i szalenie przystojny. Potrafi przykryć sobą świat, nie musząc się wysilać, wystarczy, że się uśmiechnie. Stanie nad tobą, prężąc mięśnie niczym pantera gotowa do ataku, a ty bezsprzecznie staniesz się jego ofiarą. Przepadniesz dla roztrzepanych kruczych kosmyków, które sprawiają, że wygląda na młodszego, gdy opadają mu na oczy. Wielkie, z pozoru niewinne, ale posiadające w sobie niezliczone pokłady ukrytego cierpienia i o wiele więcej bezczelności błyszczącej złotem odbijającym się na tle orzechowych tęczówek. Roztopisz się w jego szorstkich dłoniach, niepasujących do ciepła, z jakim przemierzają zakamarki obcego ciała, bo jego dotyk potrafi przesłać miliony pragnień i wzniecić ogień tuż pod skórą. Stajesz się jego objęciach zaledwie marionetkami, posłuszną lalką. Gdy mówi
”Ssij”, pytasz
”Jak mocno?” i otwierasz szerzej usta, próbujesz rozluźnić gardło najbardziej, jak tylko się da. Wszystko po to, by sprawić mu przyjemność, choć zaznał jej w życiu tak wiele, tej czysto fizycznej i sprowadzonej do zaspokojenia prymitywnych potrzeb, że już zobojętniał na wszelakie starania. Oceni cię, a jeśli zwrócisz jego uwagę, zaciągnie cię do łóżka i zostawi, zanim zdążysz zasnąć. Pozostawi po sobie nierealny zapach lawendy, który przykrywa smród papierosów i echo ciężkich kroków, gdy przemierzał pokój. A może to była kuchnia. Miejsce tak naprawdę się nie liczy. Obnaża ciało w każdym możliwym ujęciu, na każdej powierzchni i w każdym kącie, więc już dawno przestało mu zależeć na wygodzie czy chociażby odrobinie romantyzmu.
Po chuj. Pieprzy się z tamtym, pieprzy też tamtą, wszyscy wyglądają tak samo i nie mają znaczenia. Ważne, że zarabia pieniądze w prosty i szybki sposób, nawet jeśli w wyniku takiego działania, staje się
jedynie ciałem.
Bebé, quiero cogerte.
mialas wtedy dziewczyne purwa czemu ja nic nie wiem
OdpowiedzUsuń